W POLSKICH GMINACH SĄ WARUNKI SPRZYJAJĄCE ROZWOJOWIODNAWIALNYCH ŹRÓDEŁ ENERGIILokalny rozwój energetyki odnawialnej w Szwecji to przykład, który polskie samorządy powinny naśladować. Tym bardziej że Polska – zdaniem ekspertów ze Skandynawii – ze względu na dużą populację i przywiązanie do rolnictwa ma dobre warunki do powtórzenia tzw. szwedzkiego cudu energetycznego.W połowie lat 70. Szwecja była tak samo uzależniona od ropy naftowej jak obecnie Polska od węgla. Gdy jednak w 1973 roku cena ropy wzrosła aż o 800 proc., Szwedzi postanowili przestawić się na paliwa alternatywne w stosunku do ropy i węgla. W tym celu parlament przyjął pakiet ustaw, który m.in. zobowiązał gminy do przygotowania i realizowania planów gospodarki lokalnymi zasobami paliw, znacznie podwyższył podatki nałożone na podmioty używające paliw kopalnych, a jednocześnie wprowadził ulgi i zachęty podatkowe dla firm i instytucji wykorzystujących paliwa alternatywne, np. odpady komunalne, przemysłowe i rolnicze oraz zaostrzył normy ochrony środowiska. Po przeszło 30 latach udział paliw niekopalnych w bilansie energetycznym wynosi dziś w Szwecji 41 proc. Reszta energii jest wytwarzana przede wszystkim w elektrowniach wodnych i atomowych.W pakiecie energetyczno-klimatycznym Unia Europejska wymaga od krajów członkowskich, by do 2020 roku ograniczyły emisję CO2 o 20 proc., zwiększyły efektywność energetyczną o 20 proc. i osiągnęły 20 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w bilansie energetycznym. Szwecja w znacznym procencie już wypełniła te postulaty. Teraz chce stać się przykładem dla innych krajów i deklaruje osiągnięcie 40 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2020 roku. W tym czasie zamierza też uzyskać 50 proc. udziału energii ze źródeł alternatywnych w bilansie energetycznym.Najpierw energooszczędnośćOd 25 lat zużycie energii w Szwecji nie zwiększa się, mimo że szwedzka gospodarka wzrosła w tym czasie o około 80 proc. Najtańsza energia to ta, która nigdy nie została wyprodukowana i nigdy nie została zużyta – powtarzają skandynawscy eksperci. Szwedzi nauczyli się oszczędzać energię. Od roku 1970 aż 75 proc. wzrostu zapotrzebowania na energię zostało zaspokojonych dzięki oszczędnościom. 25 proc. pochodzi zaś z nowych mocy wytwórczych – w wielu gminach ze spalarni odpadów komunalnych i kotłowni opalanych biomasą.Sposobów oszczędzania jest wiele. Ogół szwedzkich gmin uzyskał znaczne oszczędności zużycia energii tylko dlatego, że zaczęły oświetlać ulice za pomocą lamp energooszczędnych. Zysk ze zmniejszenia zużycia energii był możliwy wszędzie tam, gdzie właścicielami słupów oświetleniowych i lamp były gminy. Gminni właściciele, jeden po drugim, zaczęli używać żarówek energooszczędnych, przyciemniaczy oświetlenia i czujek ruchu, które zainstalowano z myślą o automatycznej oszczędności energii używanej do oświetlania gminnych pomieszczeń biurowych. Szybko okazało się, że nikt nie odczuł niedogodności, że oświetlano tylko pomieszczenia, w których aktualnie znajdują się ludzie. Efektem zaś była oszczędność na rachunku zużycia energii przez gminę średnio aż o 85 proc. Po trzech i pół roku gminne inwestycje w rozwiązania efektywne energetycznie zwracają się.Gospodarka odpadamiObowiązująca w Szwecji zasada nakazuje, by odpady komunalne sortować u źródła. Dzięki temu ponad 45 proc. z nich jest traktowane jako odzysk, który poddaje się recyklingowi (papier, karton, metal, szkło, opakowania plastikowe, frakcja biologiczna itd.). Zaledwie 4 proc. odpadów podlega składowaniu – są to głównie popioły i żużel pochodzące ze spalarni. Odzysk materiałów z odpadów nie jest celem samym w sobie – ma uzasadnienie ekonomiczne. Odzyskane materiały (metale, szkło, plastik, papier) mają swoją wartość rynkową i dlatego ponownie trafiają do obrotu. Co roku spala się w Szwecji ok. 4,5 mln ton odpadów, co pozwala zaopatrzyć w ciepło 810 tys. gospodarstw domowych i 250 tys. domów jednorodzinnych w energię elektryczną. Regionalne spalarnie są wyposażone w instalacje oczyszczania spalin i ścieków, które spełniają rygorystyczne normy środowiskowe.Ciepło pochodzące ze spalania odpadów zaspokaja 60 proc. potrzeb cieplnych miasta Malmö (250 tys. mieszkańców), 30 proc. potrzeb Göteborga (500 tys. mieszkańców) i potrzeby całego południowego Sztokholmu zamieszkanego przez 130 tys. osób. Spalanie 2 ton odpadów daje efekt energetyczny przewyższający spalenia 1 tony węgla. Dzięki opłacalności spalania odpadów wiele szwedzkich spalarni importuje odpady z zagranicy, np. Uppsala importuje odpady z Norwegii. Pozwala im to obniżyć ceny ciepła dostarczanego lokalnymi sieciami ciepłowniczymi. Jednocześnie staranne zagospodarowanie odpadów to metoda na uniezależnienie się od węgla i zarazem na rozwój energetyki przyjaznej środowisku.Produkcja biogazuWedług prawa unijnego nie wolno składować odpadów biologicznych, gdyż prowadzi to do niekontrolowanej emisji metanu, który ma 22-krotnie większy wpływ na efekt cieplarniany niż CO2.Podstawowym materiałem do produkcji biogazu są w Szwecji osady ściekowe, wilgotna frakcja biologiczna zawarta w odpadach komunalnych i odpady przemysłu żywnościowego oraz rolnictwa. Z tego surowca wytwarzany jest biogaz używany następnie do produkcji energii elektrycznej i cieplnej, a także jako paliwo do pojazdów komunalnych. W miastach Linköping i Helsingborg, które liczą po ok. 100 tys. mieszkańców, wszystkie autobusy miejskie i śmieciarki napędzane są biogazem wytwarzanym w komunalnej biogazowni. W Linköping biopgaz jest paliwem wykorzystywanym przez lokalne pociągi.Biogaz jest droższy niż gaz ziemny. Dlatego państwo mobilizuje szwedzkie gminy do produkcji biogazu, zwalniając to paliwo z akcyzy. Produkcja bazuje głównie na różnego rodzaju odpadach organicznych, co w zyskowny sposób rozwiązuje problem środowiskowy. Emitent odpadów płaci za odbiór odpadów. Dzięki temu produkcja biogazu na tej bazie jest tańsza, niż produkcja na bazie specjalnie uprawianych roślin, za które producent musiałby zapłacić rolnikom.Koszty i korzyści dla samorządów związane z energetyką alternatywaną