Trollhättan podejmuje stanowcze krokiw celu poprawy klimatu
Trollhättan. W tym mieście autobusy napędzane są ogryzkami z jabłek. W kotłowni u Anny-Leny Öhman olej wymieniono na drewniane pelety, a na dachu jej domu wyłapuje się promienie słoneczne, które ogrzewają wodę. W Trollhättan zmiany klimatyczne wzięto na poważnie i w miarę możliwości próbuje się ograniczyć emisję dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. Pierwszy krok ku zmniejszeniu emisji podejmuje się już w momencie wyboru zielonej torby plastikowej, w której zanosimy artykuły spożywcze ze sklepu do domu. Zielona torba plastikowa jest pierwszym ogniwem łańcucha, którego koniec stanowią autobusy napędzane ogryzkami z jabłek. - Udało nam się nakłonić prawie wszystkie sklepy spożywcze do rozprowadzania zielonych lub czerwonych toreb plastikowych. Zielone torby napełnia się ogryzkami z jabłek lub innymi odpadami spożywczymi, które można przerobić na biopaliwo. Czerwone natomiast napełnia się odpadami palnymi, informuje Kennet Olausson, który rozpowszechnia w szkołach informacje dotyczące m.in. ograniczenia zużycia benzyny i oleju napędowego, a przy tym zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Uczniowie na ogół bez problemu rozumieją, w jaki sposób ogryzki z jabłek mogą zostać przetworzone na paliwo do autobusów miejskich. - Tłumaczę im, że w kompostowni zachodzą takie same procesy jak w żołądku a oni ”puszczanie bąków” uważają za rzecz naturalną. Rozumieją tym samym, że odpady mogą być przetworzone na biopaliwo do autobusów. Każdego dnia sortuje się około 50 000 zielonych i czerwonych toreb plastikowych, które pochodzą z Trollhättan i pięciu sąsiednich gmin. Dzięki zawartości jednej zielonej torby samochód osobowy może przejechać ponad dwa kilometry. W zeszłym roku biopaliwa wystarczyło do napędu m.in. 17 autobusów miejskich, wszystkich śmieciarek w mieście oraz do ok. 140 samochodów osobowych w Trollhättan. W ilości spalin powstałych na skutek ruchu pojazdów w/w zmniejszenie emisji nie ma znaczącego udziału, jednak jest jakimś krokiem naprzód w dążeniu do ograniczenia w latach 1990-2010 w całej gminie wydzielania gazów cieplarnianych o 45 %. Inny wkład pochodzi z ciepłowni, która zaopatruje dom Anny-Leny Öhman oraz sześć innych domków szeregowych w tym samym osiedlu. Öhman z dumą pokazuje wysoki na dwa piętra silos z peletami oraz rurę, która automatycznie podaje pelety do pieca. Kiedy przed kilkoma laty nadszedł czas wymiany pieca, Anna-Lena wraz z sąsiadami zastanawiała się na zamianą pieca olejowego na energię geotermiczną. - Tylko nie energia geotermiczna, ponieważ pobiera prąd, doradził specjalista od energii, więc wybrali piec na pelety. Jednocześnie na dachu umieszczono panel słoneczny, który pomijając koszty instalacyjne, niemal za darmo podgrzewa wodę od maja do początku jesieni. - Cena peletów jest niższa od ceny oleju opałowego. Wcześniej płaciliśmy miesięcznie 2100 koron. Obecnie koszty obniżyły się do 1500 koron i możliwe są dalsze obniżki, mówi Anna-Lena Öhman. Poza tym pelety dają „przyjemniejsze ciepło”. Kolejnym krokiem ograniczającym zanieczyszczenie powietrza jest to, że rodzina jeździ samochodem na etanol. Znalezienie alternatywy dla oleju opałowego przez Annę-Lenę i jej sąsiadów było jednym z kroków poczynionych przez gminę i jej mieszkańców w celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Rozbudowany system zdalnego ogrzewania centralnego, z wykorzystaniem biopaliwa jako źródła energii, jest podobnie jak w innych gminach decydującym argumentem. Volvo Aero, jeden z największych zakładów przemysłowych w mieście, już zadecydował o przejściu na zdalne ogrzewanie centralne. Saab, drugie co do wielkości przedsiębiorstwo w mieście, jeszcze się zastanawia. - Znaczące dla ograniczenia emisji gazów cieplarnianych jest to, że możemy wpływać na Spółkę Energetyczną, mówi Gert-Inge Andersson, Przewodniczący Zarządu Gminy i dodaje: - To dlatego my, socjaldemokraci w Trollhättan, nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy sprzedać Spółkę Energetyczną. To nasze narzędzie w walce o zmniejszenie emisji gazów. Pomimo, że Trollhättan uporało się lepiej niż inne gminy z ograniczeniem emisji gazów –miasto zajęło trzecie miejsce w krajowym rankingu szwedzkiego Towarzystwa Ochrony Przyrody (Naturskyddsföreningen) na gminę najlepiej dbającą o klimat - to jednak do celu czyli redukcji o 45% jeszcze daleko. W ostatnim sprawozdaniu redukcja emisji wynosiła tylko 19%, a upłynęło już więcej niż połowa czasu. - Najlepszy efekt osiąga się na początku, ponieważ robi się to, co jest najprostsze, stwierdza Gert-Inge Andersson. Andersson ma nadzieję, że pomimo rosnącej emisji spalin, która jest dużym i ciągle nierozwiązanym problemem, uda się gminie osiągnąć cel końcowy. Nie istnieje żadne rozwiązanie patentowe. Tu trzeba cały czas pracować i przypominać – twierdzi Andersson. Wyższe ceny oleju napędowego czynią sprawę łatwiejszą, przy czym wskazuje na naturalny punkt wyjściowy – najlepszy argument, aby mieszkańcy zrozumieli: - Musimy zaprzestać wysysania ze skorupy ziemskiej złóż, które nie są odnawialne.
Lars-Ingmar KarlssonTłumaczenie: Ambasada Szwecji