Maria Gripe, jedna z najlepszych i najpopularniejszych autorek książek dla dzieci w Szwecji, otrzymuje wiele listów i telefonów od swych czytelników. Dwunastoletnia dziewczynka napisała do niej: "twoje książki uczą mnie myślenia".A książki tej autorki niewiele mają wspólnego z podręcznikami czy literaturą dokumentalną, lecz są wspaniałymi, pełnymi fantazji opowiadaniami. Wiem, że kilka z nich przetłumaczono na język polski. Myślę, że jedną z najważniejszych ról, jakie książki pełnią w naszym życiu, jest właśnie budzenie nowych myśli, uświadamianie nam naszych uczuć i wreszcie mówienie, iż nie są one jedynie naszym udziałem.Pierwsza książka dla dzieci w Szwecji to Zwierciadło dziewicy pięknej i wspaniałej wydane przed czterystu laty. Było to właściwie tłumaczenie z języka niemieckiego, które ukazało się w 1591 roku, ale książeczka ta nie miała pobudzać do myślenia ani bawić czytelników. Była raczej przewidziana do celów wychowawczych młodych arystokratycznych panien.Długo jeszcze rolą książek dla dzieci było uczenie posłuszeństwa i dobrych obyczajów, lęku przed Bogiem oraz miłości do ojczyzny. Ale pod koniec XIX wieku pojawiła się literatura innego rodzaju, mająca w pierwszym rzędzie bawić dzieci, a nie zaspokajać ambicje dorosłych. Nowe techniki drukarskie umożliwiły produkcję kolorowych książek obrazkowych na masową skalę.Jedną z pierwszych artystek tworzących książki obrazkowe dla dzieci na przełomie wieków była Elsa Beskow. Jej znaczenie dla całej literatury dziecięcej XX wieku jest nieocenione, jako że w dużym stopniu inspirowała ilustratorów w późniejszych czasach, a dzieje się tak nawet po dziś dzień.Zauważyłam, że autorka ta jest znana nawet w Waszym kraju, szczególnie dzięki książeczce Puttes äventyr i blåbärsskogen (Na jagody!) nie mającej jednak w polskiej wersji tego samego tekstu, co pierwowzór. Na polski przetłumaczono także Olles skidfärd (Olus u króla zimy) oraz Tomtebobarnen (W domu krasnoludków). Za tą ostatnią przepadałam w dzieciństwie szczególnie. Była to cudowna idylla opowiadająca o rodzinie krasnoludków mieszkających w lesie i żyjących jak ludzie prowadzący samodzielne gospodarstwo. Elsa Beskow kształciła się na malarkę w Akademii Sztuk Pięknych, ale po wyjściu za mąż zarzuciła malarstwo oddając się tworzeniu książek dla dzieci. Beskow miała czwórkę dzieci, samych chłopców, pozujących do ilustracji swej matki, która, zajmując się jednocześnie gospodarstwem, dziećmi i mężem, zdążyła stworzyć ponad 30 książek obrazkowych, wiele zbiorów bajek i podręczników. Nigdy nie miała własnej pracowni, lecz zwykła siadać na rogu stołu w jadalni i malowała, wyposażona w małe pudełeczko akwareli i pędzelek, otoczona gromadką bawiących się dzieci. Był to pewnie dość typowy obraz sytuacji kobiet w tamtych czasach.W książkach Elsy Beskow wyraźnie widać chęć dotarcia do dzieci i zyskania ich zrozumienia. Autorka solidaryzuje się z dziećmi, nie idealizując ich jednak ani nie upiększając, lecz szkicując ich takimi, jak rzeczywiście wyglądały - i nic dziwnego: rysowała przecież swych własnych synów. Musieli pozować także, gdy Beskow rysowała dziewczynki, choć niespecjalnie im się to podobało.Bliskość wobec dziecka, usytuowanie dziecka w centrum uwagi, próba spojrzenia z jego perspektywy to cechy nadal charakteryzujące szwedzkie książki obrazkowe, a nawet literaturę dla nieco starszych dzieci. Autor i ilustrator patrzą na dziecięcych bohaterów swych książek z szacunkiem, pozwalają im na bycie ludźmi pełnymi zalet ale i wad, wyrażają solidarność z nimi. Nasze książki dla dzieci są dziś rzadko kiedy moralizujące, co nie wyklucza podejmowania przez nie kwestii natury etycznej. Ale to właśnie artystyczna i literacka jakość jest dziś najważniejsza, a nie pedagogika. Wielu naukowców, krytyków i osób uczestniczących w debatach podkreśla wagę oceny książek dla dzieci pod kątem kryteriów literackich i artystycznych, a nie, jak wcześniej, pedagogicznych. Lennart Hellsing, najwybitniejszy szwedzki poeta piszący dla dzieci, stwierdził już w latach 60-tych, że "każda pedagogiczna sztuka jest złą sztuką, za to każda dobra sztuka jest pedagogiczna". To sformułowanie daje wiele do myślenia i tkwi w nim wiele prawdy. A pewien znany pediatra przyznał pewnego razu, że znacznie więcej dowiedział się na temat psychologii dziecka z książek dla najmłodszych, niż z naukowych rozpraw z dziedziny psychologii. Uważał przede wszystkim, że autorzy tych książek często wcześniej zwracają uwagę na określone uczucia i zachowania u dzieci, niż psycholodzy w swych uczonych księgach. A także że piszą o tym z perspektywy dziecka w sposób często niedostępny dla psychologów. Lekarz czy psycholog (lub rodzic, czy nauczyciel) chcąc rzeczywiście zrozumieć swe dziecko, powinien czytać jak najwięcej literatury dla dzieci.W szczególności miał na myśli książki Marii Gripe, którą wspomniałam już na początku, jak również Barbro Lindgren, autorkę między innymi serii książek obrazkowych o "dzikim bobasie" (Vilda bebin) ilustrowanych przez Evę Eriksson.Co roku wydaje się w Szwecji około tysiąca książek dla dzieci i młodzieży. W liczbie tej nie są zawarte podręczniki, natomiast uwzględnia ona nowe wydania klasyków i innych pozycji. Około połowy książek to produkcja szwedzka, resztę stanowią tłumaczenia literatury pochodzącej głównie z krajów anglosaskich, częściowo także skandynawskich. Szkoda, że tak niewiele tłumaczy się u nas literatury z innych stron świata. Daje to naszym dzieciom ograniczony obraz świata, tracą one możliwość wielu pięknych przeżyć z różnych części naszego globu. Z polskiej literatury dla dzieci i młodzieży przeczytałam jedynie Króla Maciusia Pierwszego Korczaka oraz dwie pozycje Musierowicz: Kłamczuchę i Szóstą Klepkę.Mam ogromną nadzieję, że owocem współpracy między naszymi krajami będzie pojawienie się polskiej literatury dziecięcej i młodzieżowej na szwedzkim rynku i vice versa. Szczególnie cieszyłabym się, gdyby polscy czytelnicy mogli zaznajomić się z pozycjami wydanymi u nas w ostatnich latach, tj. książkami dla starszych dzieci i młodzieży autorstwa Barbro Lindgren, Anniki Thor, Matsa Wahla (otrzymał nagrodę im. Janusza Korczaka w 1995 roku za Zimową Zatokę) oraz Ulfa Starka (otrzymał właśnie szwedzką nominację do nagrody im H.Ch. Andersena), a także książkami obrazkowymi Anny-Clary Tidholm oraz Anny Höglund. To tylko kilkoro z moich ulubionych autorów.> Ciąg dalszy