Szepty i krzyki

Viskningar och rop, Szwecja 1972, 81 min.

reżyseria: Ingmar Bergman
scenariusz: Ingmar Bergman
zdjęcia: Sven Nykvist
muzyka: wykorzystano utwory Jana Sebastiana Bacha i Fryderyka Chopina
montaż: Siv Lundgren
dźwięk: Tommy Persson, Owe Svensson
scenografia: Marik Vos-Lundh
kostiumy: Marik Vos-Lundh
obsada: Harriet Andersson (Agnes), Kari Sylwan ( Anna), Ingrid Thulin (Karin), Liv Ullmann (Maria), Erland Josephson( lekarz), Henning Moritzen (Joakim), Georg Artin (Frederik), Anders Ek (Isak)

nagrody: Oscar dla Svena Nykvista za najlepsze zdjęcia; nominacje do Oscara za najlepszy film obcojęzyczny, reżyserię, scenariusz oraz kostiumy; nominacja do Złotego Globu dla najlepszego filmu obcojęzycznego; Technical Grand Prize na MFF w Cannes 1973

Szepty i krzyki narodziły się z wizji plastycznej. „Zdarza się, że obrazy uparcie powracają, a ja nie wiem dlaczego. – wspomina Ingmar Bergman – Potem znikają, znów powracają i są dokładnie takie same. Cztery kobiety w bieli w czerwonym pokoju. Krzątają się, szepczą między sobą i są nader tajemnicze. (...) Opisana powyżej scena prześladowała mnie przez rok. Byłem akurat zajęty czym innym, ale ponieważ te kobiety powracały z wielkim uporem, zrozumiałem, że czegoś chcą.”
Jest początek XX wieku, jesień – Agnes, samotna właścicielka XVIII-wiecznego pałacyku umiera na raka. Jej siostry przybywają, aby towarzyszyć jej ostatnim chwilom. Jednak kobiety najwyraźniej nie mają ze sobą prawdziwego kontaktu, Karin i Maria boją się śmierci siostry i uciekają do swoich spraw. W ich życiu panuje pustka, ich małżeństwa są emocjonalnym piekłem – Karin obsesyjnie nienawidzi dużo starszego Frederika, a Maria zamierza zdradzić Joakima, cały czas uwodząc lekarza Agnes. Jedyną osobą, która cierpliwie czuwa przy łóżku chorej jest Anna – służąca, która niedawno straciła własne dziecko. Nawet bliskość śmierci nie jest w stanie wytrącić tego świata ze stanu emocjonalnego otępienia, hipokryzji i wszechobecnego egoizmu.
 „Początek jak z „Trzech sióstr”, koniec jak z „Wiśniowego sadu”, a w środku Strindberg” – tak François Truffaut ocenił to, jak je nazwał, „arcydzieło czystego obrazu na temat kobiet”.